CZY WARTO KUPIĆ PALETKĘ CIENI THE BALM NUDE TUDE?

Nad zakupem paletki z cieniami nude zastanawiałam się od dłuższego czasu. Postanowiłam po głębszym przemyśleniu, że mój wybór padnie na kultową paletkę firmy The Balm, czyli Nude Tude. Na jej temat jest wiele pochlebnych recenzji co wpłynęło również na mnie. Uległam i złożyłam zamówienie, a po 2 dniach doczekałam się własnego kartonowego zestawu 12 cieni. Czy było warto ją kupić?




Na początek kilka słów o tym jak zapakowana jest paletka oraz cienie. Firma The Balm słynie z tego, że ich produkty znajdują się w kartonowych opakowaniach. Tak też jest w tym przypadku, cała paletka pokryta jest eleganckimi nadrukami. Całość estetycznie ze sobą połączona i swobodnie się otwierająca dzięki magnesowi cieniom nie grozi uszkodzenie. Dodatkowo paletka schowana jest w ochronny kartonik. Minusem tego opakowania może być niszczenie się jej z czasem, ale to wszystko zależy od dbania właściciela. Jednak mi przypadło ono do gustu z dwóch powodów, pierwszy to łatwy recykling opakowania, a drugi to wpasowanie w mój gust designu.



Po otworzeniu Nude Tude ukazuje się nam jej piękne wnętrze. Moją uwagę jako pierwsze przykuło lusterko, które jest po całej długości górnej części. Nie zawsze mam dostęp do lustra lub nie mam ochoty brać dużego w rękę, więc to bardzo ułatwia mi szybki makijaż. Główni bohaterowie, czyli cienie osadzone są na ponętnych i seksownych kobietach w stylu pin-up girl. W fajnie przemyślany sposób pełnią one kamuflaż ich intymnych części ciała. Bardzo przyjemnie patrzy się na wnętrze tej palety, przynajmniej mi sprawia to sporą frajdę. Ostatnim elementem jest dwustronny pędzelek, którego jeszcze nie wykorzystywałam.


Wszystkie nazwy cieni rozpoczynają się na literę "S" i mają intrygujące znaczenie. Część z nich ma w sobie drobinki, reszta to maty. Odcienie w palecie, są naturalne i bardzo dobrze spiszą się przy codziennym makijażu, jak i wieczorowym. Dzięki różnorodności odcieni jesteśmy w stanie troszkę poszaleć. Nakładanie i blendowanie to czysta przyjemność, pigmentacja cieni jest bardzo dobra. Istotnym jest, że podczas rozcierania nie tracą na intensywności, a ładnie się ze sobą łączą. Konsystencja cieni jest kremowa, gdy się ich dotyka palcem ma się wrażenie jakby dotykało się delikatnego puszku. W kwestii trwałości muszę przyznać, że są wytrzymałe, ale nie dostrzegłam żeby różniły się jakoś diametralnie od innych, które posiadam. Bez nałożonej bazy potrafiły mi się zbierać w załamaniach, tak jak to ma miejsce przy innych moich cieniach. Nie mniej jednak, przy większym zadbaniu o ich trwałość potrafią utrzymać się nawet całą noc.



Po tym jak pierwsza euforia po zakupie tej paletki opadła, zaczęłam dostrzegać drobne minusy. Pierwszym z nich jest to, że podczas nabierania cienia na pędzel duża ilość produktu osypuje się dookoła. Brudzi tym samym sąsiednie cienie oraz piękne panienki, dlatego trzeba ostrożnie i delikatnie pracować pędzelkiem. Mnie to czasami denerwuje, bo gdy się spieszę nie mam czasu na dzióbanie w paletce. W trakcie wykonywania makijażu, czasami zdarzało się że musiałam się posiłkować inną paletką cieni. Niestety część z tych, która jest w The Balm jest mi zbędna, np. czarny, który mógłby być zastąpiony naturalnym matowym beżem. Wykończenie łuku brwiowego kolorem Snobby lub Sassy mi zupełnie nie odpowiada. Natomiast kolory Stubborn i Stand-offish to nie moja bajka. Kiedy kupowałam paletkę, sądziłam że fajnie się je połączy z innymi i efekt będzie wow. Niestety nie pasują do mnie te kolory, mimo że mam śniadą cerę i jestem brunetką o brązowych oczach.



Reasumując, czy warto kupić paletkę The Balm Nude Tude? Hmm moja odpowiedź nie będzie jednoznaczna. Mam mieszane uczucia ze względu na minusy, które miałam nadzieję że się nie pojawią, a są. Uważam, że możemy znaleźć tańszy odpowiednik ceni o podobnej trwałości i pigmentacji niż Nude Tude. Jeżeli jednak, dysponujecie większą gotówką i nie musicie liczyć się z wydatkami to warto mieć ją w swojej kolekcji.

W jakie naturalne paletki według Was warto zainwestować?





Jeżeli spodobał Ci się ten post, podziel się nim z innymi i śledź mnie, aby być na bieżąco.

  Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket

14 komentarzy:

  1. Ja się zastanawiam nad kupnem tej z Lovely, za 12 zł, ale też zbiera wiele pozytywnych opinii :)


    www.xkasia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się teraz pokusiłam na Sleek`a w kolorach nude, jeszcze nie próbowałam mam nadzieję, że będzie fajny bo też jest okrzyknięty jako WOW;). Muszę rzucić okiem jak wygląda ta Lovely 12 zł to świetne pieniądze, ciekawe jak z jakością:)

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kupiłam tę paletę prawie miesiąc temu i sama próbuję wymyślać z niej makijaże albo inspiruję się filmikami na YT. Też mam mieszane uczucia co do niej. Ciemne kolory bardzo się osypują i na oczach i w paletce i faktycznie trzeba "dziubać" te cienie. Jestem blondynką o niebieskich oczach i też nie do końca pasują mi te kolory, choć teoretycznie powinny. Mnie np.denerwuje ta perłowa biel, której w ogóle nie używam, a różowych cieni praktycznie nie widać. Tak naprawdę zadowalają mnie: Sultry, Seductive i Sexy, a czarnego koloru używam jako eyeliner. Zauważyłam też, że bardzo łatwo można przesadzić z tymi kolorami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że czujemy podobnie;). Powiem Ci, że ostatnio kupiłam paletę Slekk'a, którą używam codziennie z wielką przyjemnością. Natomiast Nude Tude powędrowała w kąt. Szczerze polecam Au Naturel ze Slekk'a na moim blogu jest recenzja. Zachęcam do poczytania;)

      Usuń
  4. Chętnie przeczytam :-)
    Właśnie zanim kupiłam nude tude, myślałam o au naturel lub innej paletce sleeka, ale obawiałam się, że ma za dużo czarnych kolorów i miałam rabat na nude tude :-) a co myślisz o paletach naked?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sleek ma fajne kolory w świetnie dobranej gamie;) jeśli chodzi o inne ich paletki to w niektórych faktycznie na zdjęciach wydają się ciemne, ale za taką cenę warto zaryzykować. Jeśli chodzi o Naked to nie mogę nic powiedzieć, ponieważ nie mam jeszcze żadnej. Myślałam o zakupie 3, ale po Nude Tude jakoś się zblokowałam. Obawiam się znów wydać pieniądze i będę średnio zadowolona. A Ty masz jakieś doświadczenia z ich paletami?

      Usuń
    2. Mam tak samo, ale te cienie z palety Naked 3 tak ładnie wyglądają...Chociaż w sumie, może masz rację i warto kupić Sleeka :) W zeszłym roku kupiłam MUA heaven on earth i jakościowo jest w porządku.

      Usuń
  5. A mnie kusi z panami heh ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie
    w-puderniczce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi ja też mam na nią chęć:D... Nie wiem jednak, czy się zdecyduję:)

      Usuń
  6. cenowo nie dla mnie, ale kolory ma świetne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam paletkę z Sleek`a, cenowo zdecydowanie na korzyść i jakościowo także:)

      Usuń

Copyright © 2014 Edith Beauty& Lifestyle , Blogger